Czerwiec 1973 r. Przez dwa gorące tygodnie wydarzenia mające miejsce na podwrocławskiej autostradzie były na ustach sporej rzeszy fanów motoryzacji w Polsce. Wówczas siedmio- a ostatecznie ośmioosobowa załoga jadąca Polskim Fiatem 125p biła rekordy świata prędkości średniej w jeździe długodystansowej.

Pierwsze zadanie jakie postawili sobie uczestnicy próby było jasne: pokonać obowiązujący od 16.08.1952 r. rekord prędkości średniej na dystansie 25000 km, francuskiego auta Simca Aronde. Rekord ten wynosił 117,609 km/h i został uzyskany przez 9-osobową ekipę na owalnym torze Linas-Montlhery). Brano także pod uwagę próbę pobicia rekordu prędkości średniej na dystansie 25000 mil, należącego od 15.08.1963 r. do Forda Cortiny i jego 21-osobowej francuskiej załogi. Do pobicia był osiągnięty przez nich wynik 118,564 km/h uzyskany na torze Istres-Miramas. Gdyby poprzednie próby powiodły się, na dystansie 50000 km Polski Fiat miał się zmierzyć ponownie z rekordem Simci Aronde, uzyskanym 18.08.1952 r. i wynoszącym 117,276 km/h. By próba się powiodła i została oficjalnie zatwierdzona przez FIA, wynik naszego samochodu musiał być przynajmniej o 2% lepszy od poprzednich, obowiązujących wówczas rezultatów.

Ekipa, która miała podjąć próbę bicia rekordów świata składała się z rajdowego Mistrza Polski i Europy - Sobiesława Zasady oraz z sześciu, a ostatecznie z siedmiu dodatkowych zawodników zaproszonych przez naszego mistrza do wzięcia udziału w przedsięwzięciu. Byli to: Jerzy Dobrzański, Andrzej Jaroszewicz, Robert Mucha, Ryszard Nowicki, Marek Varisella, Andrzej Aromiński. W późniejszym etapie do "siedmiu wspaniałych" jak określono rekordową ekipę dołączył zasłużony polski rajdowiec Franciszek Postawka.

Ponieważ w Polsce nie istniał tor owalny, na którym można by przeprowadzić próbę, miescem, które wybrano do jej rozegrania był 30-kilometrowy odcinek starej, betonowej poniemieckiej autostrady na południe od Wrocławia. Autostrada ta była pozostałością po planowanej trasie Berlin - Gliwice (określanej w III Rzeszy jako Reichsautobahn (RAB), w której wyróżniono dwa odcinki: RAB 9 z Berlina do Wrocławia i RAB 29 z Wrocławia do Gliwic, której budowę rozpoczęto w latach 30-tych XX w.

Próba bicia rekordu prędkości miała miejsca na najdłuższym z trzech odcinków oddanych do ruchu 27 września 1936 r.: Legnica - Wrocław/Bielany Wrocławskie (o dł. 70,8 km). Na jej potrzeby zamknięto jedną z nitek autostrady, wyremontowano ubytki i łączenia płyt betonowych, zbudowano dwa nawroty z wymalowanym torem jazdy, tworząc trasę o całkowitej długości 65,192 km. W miejscu przyszłej bazy przygotowano asfaltowe podłoże, a wojsko uczestniczące w przygotowaniach przyszykowało 20 namiotów, które ustawiono na pasie zieleni oddzielającym pasy drogi, spełniając wymogi przepisów FIA dotyczących odległości pomiędzy poszczególnymi punktami kontrolnymi. Wszystkie punkty sędziowskie wyposażono także w łączność telefoniczną. W połowie pętli wybudowano specjalny najazd do wykonywania przeglądów i ustawiono namiot serwisowy.

W bezpośrednim sąsiedztwie głównej bazy ustawiono, także przy pomocy wojska, ogromny napis (litery miały około 8 metrów wysokości): "Fiat 125p w walce o rekord". W poblizu trasy - na pasie zieleni, obok nawrotów - ustawiono również sporej wielkości reklamy firmy Stomil. Niedaleko bazy serwisowej położonej na wysokości Kątów Wrocławskich znajdował się przydrożny zajazd "Oaza". Tą nazwą określano również wszystkie punkty kontrolne, nadając im kolejne numery.

W piątek, 15 czerwca o godz. 17:00, po krótkiej ceremonii, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu, Zbigniew Nadratowski wystartował jeden z dwóch przygotowywanych do próby samochodów. Pierwszym kierowcą, który zasiadł za kierownicą był Sobiesław Zasada, po nim trasę pokonali Andrzej Jaroszewicz, Robert Mucha, Jerzy Dobrzański, Marek Varisella, Ryszard Nowicki i Andrzej Aromiński. Ustalono, że kierowcy będą utrzymywać w miarę stałe tempo, nie przekraczając w trasie prędkości 140-150 km/h, utrzymując obroty na poziomie w granicach 5100-5600 obr./min. Ponieważ jedno okrążenie zabiera 27-28 minut, kierowcy zmieniają się co 7 kółek, a więc co około 3 h 15 min.

rekord73 001

W niedzielę, 17 czerwca, około 16:30, po przejechaniu około 6500 kilometrów dochodzi do pierwszego poważniejszego defektu. Jerzy Dobrzański zgłasza, że samochód zaczyna dymić i traci moc. Baza nakazuje kierowcy zjechać jak najszybciej do namiotu serwisowego i nie gasić silnika. Mechanicy gorączkowo szukają przyczyny takie zachowania się auta i odnajdują uszkodzoną świecę Champion N9Y i wypaloną dziurę w denku w trzecim cylindrze.

Do momentu uszkodzenia przeciętna prędkość wozu wynosiła 140,7 km/h, a po dokonaniu naprawy i przejechaniu dystansu 7500 km spadła do około 136 km/h. Walka o jak najwyższą średnią w trakcie jazdy i jak najkrótsze postoje, nie była bezcelowa. 5 minut postoju dawało stratę zaledwie 1/100 km w prędkości średniej, ale dłuższe postoje mogły sprawić, że cała próba mogła skończyć się niepowodzeniem.

W poniedziałek, 18 czerwca, o 2:43 Marek Varisella kończy swoją zmianę i raportuje przykry zapach benzyny, jaki wyczuwa w kabinie. Jerzy Dobrzański, który zmienia go wówczas musi poczekać aż serwis usunie przeciek z dziurawego przewodu benzynowego przy pompie i umocuje w bagażniku obluzowany cybant połączenia gumowego od wlewu do zbiornika paliwa. Postój trwał 9 min. i 37 sek. zanim można było kontynuować próbę. O 6:07 Ryszard Nowicki zmienił Dobrzańskiego. Postój trwał 1 min. 11 sek. Za Fiatem była już trzecia część trasy, 129 okrążeń (około 8500 km) przejechanej z przeciętną 135,7 km/h. Opony na tym etapie wykazywały 2mm zużycia (nowy bieżnik ma 9 mm). O 9:23 Nowicki przekazał kierownicę Zasadzie. Pod wieczór, gdy za kółkiem siedział Andrzej Jaroszewicz, Fiat przejechał 10000 km ze średnią 136,312 km/h. Do rekordu na tym dystansie, ustanowionego 8.02.1973 r. przez załogę Forda Escorta GT, brakowało Polakom 31,694 km/h w prędkości średniej. Celem jednak był rekord na 2,5 razy dłuższej trasie.

W czwartek, 21 czerwca Fiat przejechał już przeszło 17000 km z przeciętną 138,7 km/h. Walka o rekord wciąż trwa. Dzień później nad miejsce próby napływają chmury deszczowe i zrzucają swój ładunek na okolicę. Opony trzymają się drogi dobrze, ale Sobiesław Zasada przezornie nakazuje zmniejszyć prędkość. Średnia nieco spada, lecz nadaj utrzymuje się przewaga około 20 km/h nad wynikiem Francuzów. Do końca dnia do przejechania pozostanie już tylko około 2000 km.

23 czerwca, sobota. Około godziny 5:45 pada rekord Simci Aronde! Po przejechaniu 25000 km (tj. ok. 384 okrążeń, przejechanych w 181 godzin, 3 minuty i 3 sekundy), Fiat zanotował średnią 138,080 km/h. W obecności dyrektora naczelnego FSO, Jerzego Bieleckiego i przy akompaniamencie chóralnego "sto lat", siódemka kierowców zwycięskiego wozu tradycyjną lampką szampana uczciła to osiągnięcie. Poprzedni wynik został pobity o przeszło 20 km/h, co oznacza, że Polski Fiat "nadrobił" nad Francuzami około 3870 km (dystans do Londynu i z powrotem)! Tuż po ustanowieniu rekordu padła decyzja o kontynuowaniu jazdy i podjęciu próby pobicia wyniku Forda Cortiny na 25000 mil (około 41 tys. km). W trasę wyrusza Andrzej Jaroszewicz.

25 czerwca do zespołu dołączył Franciszek Postawka, co pozwoliło na skrócenie okresu jazdy poszczególnych zmian i zwiększyło możliwość wypoczynku zmęczonych kierowców.

27 czerwca, o godz. 19:49 Robert Mucha przekroczył 25000 mil. Zanotowano średnią prędkość wynoszącą 138,186 km/h i tym samym Polski Fiat poprawił wynik Forda Cortiny o 19,622 km/h na tym dystansie. Ponieważ pozostały jeszcze trzy dni z okresu licencji przydzielonej przez FIA, ekipa postanawia przystąpić do ataku na trzeci rekord, który pozostaje jeszcze w ich zasięgu - rekord prędkości uzyskanej na dystansie 50000 km.

W sobotę 30 czerwca, w ostatnim dniu próby na trasie pojawiły się tłumy. Na ostatnich kilometrach swojej zmiany kapitan zespołu, Sobiesław Zasada, oddaje miejsce za kierownicą najmłodszemu w ekipie Andrzejowi Jaroszewiczowi. To on około godziny 18:20 z polską flagą wystawioną przez okno drzwi wjechał na metę próby. Rekord Simci Aronde na dystansie 50000 km padł łupem polskiego zespołu! Czas przejazdu to 361 godzin, 36 minut i 39 sekund. Średnia prędkość na tym dystansie wyniosła 138,270 km/h. Strzelały petardy i korki szampana, a po toaście ósemka kierowców odbyła honorową.

rekord73 002

Tuż przed dotarciem na metę nasz samochód mijał na trasie setki wiwatujących fanów sportu samochodowego. Na mecie, na zawodników oczekiwali m.in. Tadeusz Wrzaszczyk (Minister Przemysłu Maszynowego) i Jerzy Bielecki (dyrektor naczelny FSO) z gratulacjami, wręczono puchary, posypały się nagrody. Wrocławski cukiernik sprezentował teamowi okolicznościowy tort. Wiwatom nie było końca. Komentujący wydarzenie dla TVP, legendarny Jan Ciszewski, wykrzyczał swoim niezapomnianym głosem: "Proszę Państwa, mamy rekord! Pobiliśmy rekord świata! Polski samochód i polscy kierowcy!".

Wynik osiągnięty przez Polskiego Fiata 1500 został wpisany w oficjalne tabele rekordów świata FIA dla aut kategorii A, grupy I i klasy 6. Wyniki Polskiego Fiata zostały pobite dopiero 9 lat później przez samochód Alfasud Sprint. 28 października 1982 r. włoska ekipa jadąca na torze Nardo, odbyła z powodzeniem próbę bicia rekordów i pozbawiła polski samochód rekordów na dystansach 25000 km, 25000 mil i 50000 km. Zanotowano następujące wyniki prędkości średniej: 166,961 km/h, 161,382 km/h i 155,543 km/h. Rekordy te do dziś nie zostały pobite. Podobnie jest z rekordami na 50000 mil, 100000 km i 100000 mil ustanowionymi jeszcze w 1963 r. (!) przez Forda Cortinę.

Jacek Ślopek

______________
Więcej informacji na temat rekordu Polskiego Fiata 125p, bogate archiwum prasowe i fotograficzne znajdziecie Państwo na stronie www.rekord73.pl.

Joomla templates by a4joomla